AWF: Cięcie kosztów na językach obcych
Akademia Wychowania Fizycznego likwiduje studium języków obcych. Dzięki temu ma zaoszczędzić pół miliona złotych rocznie
Postrach Korytarza - taki tytuł odebrała 8 marca Karolina Prussak, lektorka hiszpańskiego na AWF. Studenci uczelni co roku przyznają EuGeniusze, wyróżnienia dla wykładowców. Drżą przed mgr Prussak, ale też chwalą prowadzone przez nią zajęcia. Gdy na trzecim roku wyjeżdżają na stypendium do Hiszpanii, nie mają problemów z porozumieniem się. Dzień później Prussak dostała od rektora wypowiedzenie. Uczelnia postanowiła zlikwidować jednostkę Międzywydziałowe Studium Języków Obcych.
- Jako powód rektor podał nam przewidywane problemy finansowe uczelni - mówi Małgorzata Świca, kierowniczka studium. Nauczanie języków przejmie firma zewnętrzna.
Pracę straci 11 osób. Pięć nauczycielek objętych ochroną przedemerytalną, których od emerytury dzieli mniej niż cztery lata, dostanie zajęcie w administracji.
- Co z resztą? Pracujemy tu po 25, 30 lat. Jeśli zatrudni nas szkoła podstawowa czy liceum, ze starszych wykładowców staniemy się nauczycielami stażystami. Poza tym osoba, która ma siedem, osiem lat do emerytury, może mieć problem ze znalezieniem pracy - mówi Świca.
Cięcia na językach AWF planowała już od dawna. W 2006 r. uczelnia wzięła kredyt, by zapłacić nauczycielom za nadgodziny. Dwa lata temu uznała, że taniej będzie, jeśli nadgodziny poprowadzi zewnętrzna firma. W połowie lutego rektor zaproponował pracownikom studium, by zamienili stanowiska starszych wykładowców na posady lektorów: pracowaliby wtedy więcej za te same pieniądze. Solidarnie nie zgodzili się: bali się, że wtedy część straci pracę.
- Gdybyśmy wiedzieli, że brak naszej zgody oznacza likwidację studium, pewnie postąpilibyśmy inaczej. Ale nikt nas nie uprzedził - skarżą się dzisiaj. Na studium uczelnia wydaje ponad milion złotych rocznie, zastąpienie go podmiotem zewnętrznym zmniejszy koszty do 600 tys. zł.
- Odpadają koszty trzynastek, ekwiwalentów, urlopów zdrowotnych, opłacania etatów lektorów uczących mniej popularnych języków. Nie będzie już takiej sytuacji, że ktoś przychodzi do pracy i nie ma co robić A dodatkowo dostaniemy w pakiecie platformę e-learningową - tłumaczy prof. Jerzy Smorawiński, rektor AWF. Na prowadzenie zajęć językowych uczelnia ogłosi przetarg, ale dziś wśród firm, które spełniałyby kryteria, rektor potrafi wymienić jedynie Wyższą Szkołę Języków Obcych. AWF jest pierwszą poznańską uczelnią, która likwiduje studium.
- Nasi lektorzy specjalizują się w języku biznesowym, przygotowują własne skrypty, podręczniki. Rezygnacja z nich nie byłaby dobrym krokiem - uważa prof. Piotr Banaszyk, prorektor Uniwersytetu Ekonomicznego.
- Tak jak Polak nie zrozumie medycznej polszczyzny, zwykły lektor nie nauczy medycznego angielskiego - mówi prof. Marek Ruchała, rzecznik Uniwersytetu Medycznego.
Prof. Smorawiński: - Język używany w turystyce nie różni się od mowy potocznej. Musi być zrozumiały dla każdego. A najpilniejsi fizjoterapeuci na pewno będą w stanie sami uzupełnić specjalistyczne słownictwo.
Samorząd studentów AWF popiera zmianę.
- Rektor zapewnił nas, że liczba godzin się nie zmieni, a nauczyciele będą bardziej dostępni. Ale lektorek oczywiście żal, przywiązaliśmy się do nich. To zawsze przykre, gdy tyle osób traci pracę - mówi Marcin Dobrzański. Prof. Smorawiński ogłosił dziś godziny rektorskie. W godz. 14-15 będzie w auli odpowiadał na pytania studentów związane z likwidacją studium.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz