I don't want any partial translations today so make sure that you GET THROUGH THE WHOLE THING FIRST BEFORE FINE TUNING THE EDITING!!!
Enjoy.
Jestem Karol, mam autyzm. Byłem u tysiąca lekarzy i nic
19-letni Karol Duława z Bielska-Białej jest jednym z kilkudziesięciu tysięcy Polaków cierpiących na autyzm. Jego mama, jak większość matek chorych dzieci musiała zrezygnować z pracy i poświęcić się wychowaniu syna. Kilka lat temu nastąpił przełom, chłopak zaczął się komunikować ze światem za pomocą komputera.
Pamięta pani pierwsze słowo napisane przez Karola?
Do pisania Karola zachęciła pani Ania Cienciała, logopeda z bielskiej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Trafił do niej, bo chcieliśmy, żeby ktoś spróbował popracować nad jego mową. Do mówienia Karol nie dał się przekonać, ale do pisania owszem. Przez kilka pierwszych wizyt pani Ania nie zdradzała nam, że Karol zaczął pisać. Najpierw to były tylko ciągi liter, ale pani Ania zachęcała go, by pisał dalej. Wreszcie pojawiły się słowa, potem zdania i Karol zaczął opisywać swoje przeżycia.
O czym pisze?
O tym, że gdy tata ubierze go w sweter i jest mu za ciepło, nie może sam się rozebrać, bo ma problemy z rozpięciem guzików i o tym, że gryzie się w rękę by rozładować agresję. Pisze o swojej koleżance, że ma niesamowitą figurę. Wyjaśnił nam też, dlaczego chce jeść tylko kaszki i inne miękkie rzeczy. Od gryzienia bolą go po prostu szczęki. Wreszcie dowiedziałam się o swoim synu bardzo wielu rzeczy. Dlatego tak bardzo mi zależy na wydaniu jego zapisków. Uważam, że taka książka pomogłaby rodzicom innych dzieci z autyzmem. Każdy z nas zadaje sobie pytanie, "co siedzi w głowie mojego dziecka?".
Z zapisków Karola wynika, że on świetnie zdaje sobie sprawę ze swojej "inności"
"Jestem uzależniony od autyzmu" - tak napisał kiedyś o sobie. A niedawno na monitorze komputera pojawiło się zdanie: "Jestem Karol Duława i mam autyzm. Byłem u tysiąca lekarzy i nic".
Nie można mylić autyzmu z upośledzeniem umysłowym. Dzieci cierpiące na autyzm często są ponadprzeciętnie inteligentne. Autyzm to bardzo tajemnicze, niewyjaśnione zjawisko. Każdy z rodziców chorych dzieci chciałby wiedzieć "dlaczego właśnie ja", skąd to się bierze. Była kiedyś taka teoria, że autyzm to wina rodziców. Sama kiedyś usłyszałam o sobie "matka-lodówka". Na szczęście ta teoria została obalona, była bardzo krzywdząca, raniła.
Kiedy dowiedziała się pani, że Karol ma autyzm?
Karol był naszym trzecim dzieckiem. Byłam już doświadczoną mamą i od samego początku miałam poczucie, że coś jest nie tak. On nie żądał uwagi jak inne dzieci. Wszyscy zachwycali się, jakie mamy grzeczne dziecko, a ja coraz bardziej się bałam. Zaczęliśmy jeździć od lekarza do lekarza. Dopiero w Krakowie postawiono trafną diagnozę. Dzisiaj rodzicom autystycznych dzieci jest łatwiej.
Myśli pani, że nadal mogą żyć wśród nas niezdiagnozowani autystycy?
Na pewno. W szkole Karola jest chłopak ze zdiagnozowanym upośledzeniem umysłowym. Trafił do klasy dla takich dzieci, bardzo źle się tam czuł. Okazało się, że nie jest upośledzony umysłowo, tylko autystyczny. Został przeniesiony do klasy dla autystyków i wreszcie zaczął się uśmiechać.
Wyobrażała sobie pani kiedyś przyszłość Karola?
Bardzo często o tym myślę. Nie chciałabym, żeby Karol trafił do przypadkowego ośrodka. Mam nadzieję, że zajmie się nim rodzina. A jeśli nie rodzina, to specjalistyczny ośrodek, taki, w którym zostanie zrozumiany. Karol napisał kiedyś, że nie chce być tresowany jak cyrkowiec. Mam nadzieję, że nigdy go to nie spotka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz