niedziela, 21 listopada 2010

Homework / Class assignment for November 23, 2010


Here is the assignment for this week. Since class won't be meeting this week the deadline is the next time the class does meet. Bring the assignment printed out (according to the style guidelines!!!!).

The text is also available below the jump.
Have a fun week (if that's possible when there's no translation class).




Co zrobić z niemiecką przeszłością Bydgoszczy?
- Rozmowa z prof. Witoldem Stankowskim
Polacy wciąż negatywnie postrzegają Niemców?
Prof. Stankowski: Upadek muru berlińskiego i zjednoczenie Niemiec wzmogły zainteresowanie Polaków Niemcami. Wzbudziły obawy, zapytania o przyszłość w relacjach. Jak pokazuje czas, wzajemne postrzeganie na linii Polak-Niemiec przybiera coraz bardziej pozytywny kształt. Wyjazdy Polaków do Niemiec i odwrotnie, brak granic, współpraca transgraniczna, wymiana młodzieży, wszystko to w sumie wpływa na pozytywnie na więzi między ludźmi. Najnowsze badania pokazują, iż blisko 70 proc. Polaków uważa, że mamy dobrych sąsiadów. Wydaje się, że my się już Niemców nie boimy.
Jednak odnoszę wrażenie, że wielu Polaków, również bardzo młodych ma wciąż zakodowany negatywny ich obraz, jaki przyniosła wojna. Dzieci nabierają uprzedzeń już w szkole, podczas lekcji historii.
- Druga wojna światowa była katastrofą w historii Europy i ludzkości. Nikt nie ma prawa tego wydarzenia zresetować w naszej pamięci. Wolałbym jednak, aby oglądać film "Czas honoru" aniżeli "Czterej pancerni i pies". Jestem przekonany, że kolejne pokolenia mimo trudnej przeszłości zbudują lepsze relacje. Codzienne poznanie jest wartością samą w sobie. Już widać, że coraz więcej Polaków chętnie wyjeżdża do Niemiec do pracy. Co więcej, są widziani za granicą jako uporządkowani i zorganizowani, a tak przecież sami Polacy postrzegają Niemców. Uprzedzeń jest coraz mniej. W latach 90. zaczęły powstawać różne organizacje, których celem była wzajemna współpraca jednak dziś kończą się pieniądze, współpraca z Niemcami powinna zejść z poziomu centralnego na poziom lokalny. Jestem przekonany, że Bydgoszcz ze swoją niemiecką tożsamością mogłaby i powinna taką współpracę rozszerzyć.
Obserwuję, że Bydgoszcz ma wciąż problem ze swoją niemiecką przeszłością. Myślenie o niej jako o Brombergu jest wciąż w wielu kręgach zbyt trudne.
- Znam ten problem, bo wywodzę się z Bydgoszczy. To miasto było jak wieża Babel, bo wiele narodowości tu zamieszkiwało. Wszystko to rozsypało się jednak w wyniku II wojny. Dziś nie chodzi wcale o to, żeby o tych wydarzeniach, których Bydgoszcz doświadczyła przecież szczególnie okrutnie, nie mówić. To stygmat Bydgoszczy, przed którym nie ma co uciekać. Wręcz przeciwnie, należy je wywoływać i o nich dyskutować. Rozwój cywilizacyjny na tym właśnie polega. Patrzymy w przyszłość nie zapominając o historii i wciąż ją przywołując w różnych nowych kontekstach. Bydgoszczanie powinni się z Niemcami lepiej wzajemnie poznać. Doskonałą okazją byłaby np. polsko-niemiecka konferencja poświęcona wspólnemu dziedzictwu kulturowemu, na której te trudne tematy poruszyliby młodzi naukowcy z obu państw pokazując problemy z różnej strony. Bydgoszcz nazywana małym Berlinem ma w swojej historii wiele zaszczytnych biografii spolonizowanych Niemców.
Co by dała miastu ściślejsza niż dotychczas współpraca z Niemcami?
- Bydgoszcz nie ma jednoznacznego kodu kulturowego. Być może właśnie dlatego ma problem ze swoją tożsamością. Zanurzenie się w historii - choćby Brombergu mogłoby pomóc miastu tę tożsamość zbudować. Trudna, ale też momentami pozytywna przeszłość jest świetnym polem do realizacji wspólnych projektów. Domy współpracy polsko-niemieckiej zaczęły powstawać na Śląsku, dziwię się, że nie w Bydgoszczy. Doświadczenia Wrocławia, Gdańska czy Szczecina pokazują, że jest możliwe budowanie więzi. Dlaczego w Bydgoszczy żaden literat nic na ten temat nie napisał? Za mało wykorzystuje ten aspekt dziedzictwa kulturowego. Zachęcam, by się w tych zagadnieniach zanurzyć.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz